STOART (Związek Stowarzyszeń Artystów Wykonawców) to jedna z organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, działająca na podstawie Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Obok ZAiKS-u (Stowarzyszenie Autorów) chroniącego prawa autorów, ZPAV-u (Związek Producentów Audio - Video) chroniącego prawa producentów muzyki, STOART, podobnie jak SAWP (Stowarzyszenie Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno - Muzycznych) dba o interesy artystów wykonawców. Zgodnie z przyjętymi zasadami, w świetle obowiązującego prawa, pobierają tantiemy na rzecz twórców za "publiczne odtwarzanie utworów". O ile w przypadku dyskotek nie ulega wątpliwości, że korzystanie z cudzej pracy przynosi zyski (często niebagatelne), o tyle w przypadku niewielkich punktów usługowych, gdzie radio głównie umila dzień pracownikom, trudno udowodnić, że przynosi to korzyść właścicielowi zakładu. A właśnie czerpaniem korzyści z pracy innych tłumaczy się konieczność pobierania opłat za odtwarzanie muzyki w miejscu pracy.
Niestety, według orzeczenia Sądu Najwyższego "ciężar dowodu udowodnienia, że rozpowszechnianie muzyki nie przynosi korzyści materialnych spoczywa na posiadaczu tych urządzeń" (sic!) - wyrok SN z 18.11.2004 r., V CK 243/04, Biul. SN Nr 3/2005, poz. 12; wyrok SN z 28.09.2005 r., I CK 164/05, „Monitor Prawniczy" 2005/20/971.
W połowie 2004 roku głośno było w całym kraju o inspektorach ZAiKS-u pukających zarówno do dużych marketów, stacji benzynowych, klubów fitness, siłowni, hoteli, jak również fryzjerów, firm transportowych itd. Po długiej dyskusji na temat zasadności pobierania opłat, nieudanych próbach zmiany prawa tak, by taksówkarze, fryzjerzy, szewcy, właściciele budek spożywczych czy sklepów z odzieżą używaną nie musieli płacić kolejnych datków,
wydawać by się mogło, że sprawa przycichła. Do czasu...
Przez ponad 80
lat
monopolistą w pilnowaniu poszanowania praw autorskich jest wspomniany już ZAiKS, który wciąż pozostaje jedną z największych organizacji zarządzającą większością utworów muzycznych. Jednak jedna z nowelizacji prawa autorskiego umożliwiła powstawanie kolejnych. Pierwszym, który wprowadził zamieszanie w wielu goleniowskich firmach został Związek STOART. 20 maja 2008 r. dwóch inspektorów terenowych Związku Stowarzyszeń Artystów Wykonawców rozpoczęło kontrolę na terenie zakładów usługowych w Goleniowie - począwszy od małych punktów usługowych (zegarmistrzowie, fryzjerzy), na większych restauracjach i pubach kończąc. Wystarczyło, by po przekroczeniu progu do uszu inspektora doleciało kilka dźwięków z radia. To według
organizacji
wystarczający powód, do postawienia zarzutu "nielegalnego odtwarzania utworów słowno-muzycznych". Pan Tomasz G. i Daniel W. po wylegitymowaniu się informowali o konieczności płacenia "za słuchanie radia", po czym spisywali "protokół z kontroli legalności publicznego odtwarzania artystycznych wykonań".
Jak opowiada właścicielka jednego z salonów fryzjerskich - straszyli "grzywną, wyrokiem lub karą pozbawienia wolności do jednego roku". Zresztą o skutkach "publicznego odtwarzania utworów słowno-muzycznych" informował również wytłuszczony tekst umieszczony na protokole. Niestety, poza informacją o tym, że "organizacja zbiorowego zarządzania może domagać się udzielenia informacji oraz udostępnienia dokumentów niezbędnych do określenia wysokości dochodzonych przez nią wynagrodzeń i
opłat
" oraz fragmentem Art. 119 Ustawy o prawie autorskim straszącym "grzywną, karą ograniczenia wolności i pozbawienia wolności do roku" osobie uniemożliwiającej lub utrudniającej wykonanie prawa do kontroli, nie było w protokole nic na temat tego, iż "
wysokość dochodzonych wynagrodzeń powinna uwzględniać wysokość wpływów osiąganych z korzystania z utworów i artystycznych wykonań", co powinno mieć kluczowe znaczenie przy tego typu sprawach. Niestety w praktyce, każda organizacja zapomina o tym zapisie w ustawie. Nie poinformowano również od czego tak na prawdę miałaby zależeć wysokość opłaty, czy od powierzchni zakładu, ilości głośników (jak praktykuje ZAiKS), czy może - zgodnie z Art. 110. - od korzyści czerpanych "ze słuchania radia" oraz charakteru i zakresu korzystania z utworów. Najważniejsza była nazwa stacji, niekiedy błędnie spisana z wyświetlacza, marka sprzętu grającego, ilość głośników i powierzchnia zakładu - te dane zapisano w protokole. To, podczas jakiego utworu nastąpiła kontrola, również nie miało znaczenia - listy artystów, których prawa STOART broni również nie przedstawiono. Poinformowano za to, że w ciągu 7 dni trzeba podpisać z nimi umowę, bo w przeciwnym razie można się narazić na wspomniane wcześniej nieprzyjemności. Ci, którzy się przestraszyli, skontaktowali się z Centrum Operacyjnym w Bystrej. Pierwsze umowy do podpisania przez właścicieli goleniowskich firm powinny niebawem przyjść pocztą.
Mamy nadzieję, że nikt ze STOART-u nie weźmie przykładu, w przeciwnym razie mogą nas czekać kontrole:
Stowarzyszenia Autorów (ZAiKS), Związku Producentów Audio-Video (ZPAV), Stowarzyszenia Zbiorowego Zarządzania Prawami Autorskimi Twórców Dzieł Naukowych i Technicznych (KOPIPOL), Związku Polskich Artystów Plastyków (ZPAP), Związku Artystów Scen Polskich (ZASP), Związku Polskich Artystów Fotografików (ZPAF), Stowarzyszenia Architektów Polskich (SARP), Stowarzyszenia Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych (SAWP), Stowarzyszenia Filmowców Polskich (SFP), Stowarzyszenia Polski Rynek Oprogramowania, Stowarzyszenia Niezależnych Autorów Radiowych i Telewizyjnych, Stowarzyszenia Autorów i Wydawców POLSKA KSIĄŻKA, Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Najgorsze jest to, że według przyjętych zasad opłaty należą się każdemu ze stowarzyszeń... Bo przecież "artystom należy się wynagrodzenie za ich pracę" - jak często tłumaczą swoje działania organizacje. O przebiegu sprawy będziemy jeszcze informować.
W międzyczasie polecamy lekturę artykułu: "
Grzechy ZAiKS-u".